Strona głównaMotoryzacjaJak zmniejszyć spalanie bez zmiany stylu jazdy

Jak zmniejszyć spalanie bez zmiany stylu jazdy

Mówi się, że nawyki są drugą naturą człowieka. Zmiana sposobu, w jaki naciskamy pedał gazu, jak przewidujemy sytuację na drodze czy jak operujemy biegami, wymaga świadomego wysiłku i czasu. To przeprogramowanie odruchów budowanych przez tysiące kilometrów. Co jednak, jeśli istnieje droga na skróty? Ścieżka, która nie wymaga od nas zmiany siebie, a jedynie zmiany otoczenia, w którym te nawyki funkcjonują.

Wyobraźmy sobie biegacza. Jego technika biegu jest stała. Ale czy zużyje tyle samo energii, biegnąc w dopasowanych, lekkich butach po gładkim asfalcie, co biegnąc w ciężkich kaloszach, z plecakiem pełnym kamieni i z otwartym spadochronem na plecach? Oczywiście, że nie. Nasz samochód jest dokładnie takim biegaczem. A my, nawet nie zmieniając stylu jazdy, możemy zdjąć mu z pleców ten metaforyczny plecak i odciąć spadochron. Chodzi o wyeliminowanie cichych, niewidzialnych sił, które każdego dnia kradną paliwo z naszego baku.

Wróg numer jeden: opory toczenia

Zanim silnik w ogóle zacznie walczyć z oporem powietrza czy pchać masę pojazdu pod górę, musi pokonać fundamentalną siłę – opory toczenia. To tarcie, które powstaje na styku opony z nawierzchnią. To fizyka w najczystszej postaci i to tutaj kryje się potencjał na największe i najłatwiejsze oszczędności.

Niewidzialny hamulec, czyli ciśnienie w oponach

Gdyby ktoś powiedział Ci, że od miesięcy jeździsz z lekko zaciągniętym hamulcem ręcznym, natychmiast byś zareagował. Tymczasem miliony kierowców robią coś bardzo podobnego, ignorując ciśnienie w oponach. Zbyt niskie ciśnienie sprawia, że opona bardziej się ugina, a jej czoło – czyli fragment stykający się z drogą – staje się szersze i bardziej „mięsiste”. Ta zwiększona powierzchnia i ciągła deformacja gumy generują ogromne tarcie.

Przeczytaj też:  Rzeczy, które powinny być w każdym aucie – nie tylko apteczka

To nie są subtelne różnice. Spadek ciśnienia o zaledwie 0,5 bara poniżej wartości zalecanej przez producenta może zwiększyć zużycie paliwa o 3-5%. Przy obecnych cenach paliwa to tak, jakby co dwudziesty litr wylewać prosto na asfalt. To jest prawdopodobnie najprostsza i najbardziej dochodowa 10-minutowa inwestycja, jaką możesz poczynić w ekonomię swojej jazdy. Wystarczy raz w miesiącu podjechać do kompresora. Informację o prawidłowym ciśnieniu znajdziesz na naklejce na słupku drzwi kierowcy, w schowku lub na klapce wlewu paliwa.

Geometria ma znaczenie

Koła w samochodzie nie są ustawione idealnie prosto. Ich kąty pochylenia i zbieżność są precyzyjnie skalibrowane, aby zapewnić optymalną przyczepność i stabilność. Wystarczy jedno mocniejsze uderzenie w krawężnik lub wjazd w dużą dziurę, by te ustawienia się rozregulowały. Efekt? Koła przestają toczyć się w idealnie równoległych torach. Zaczynają ze sobą „walczyć”, szorując bokiem opony o nawierzchnię, zamiast gładko się po niej toczyć. To kolejny niewidzialny hamulec, który nie tylko zużywa paliwo, ale też niszczy opony.

Walka z powietrzem

Przy prędkości około 70-80 km/h opór powietrza staje się dominującą siłą, z którą musi walczyć silnik. Co ważne, opór ten rośnie nie liniowo, a w kwadracie prędkości. Oznacza to, że dwukrotne zwiększenie prędkości powoduje czterokrotny wzrost oporu aerodynamicznego. Inżynierowie spędzają setki godzin w tunelach aerodynamicznych, by nadać nadwoziu opływowy kształt. My potrafimy zniweczyć ich wysiłki w kilka minut.

Bagażnik dachowy, czyli spadochron na dachu

Nic tak brutalnie nie zaburza przepływu powietrza wokół karoserii jak bagażnik dachowy, a zwłaszcza box. Nawet pusty, stanowi potężną przeszkodę. Badania przeprowadzone przez kanadyjską organizację Natural Resources Canada wykazały, że pusty bagażnik dachowy (same belki) może zwiększyć zużycie paliwa o około 5-10%. Zamontowanie na nim boxu dachowego, nawet aerodynamicznego, to już wzrost spalania rzędu 20-40% na autostradzie. Jeśli nie używasz go na co dzień, zdejmij go. To najprostszy sposób, by odciąć samochodowi wspomniany spadochron.

Przeczytaj też:  Jak przygotować auto do sprzedaży, żeby podnieść jego wartość

Otwarte okna kontra klimatyzacja

To odwieczny dylemat. Co zużywa więcej paliwa? Odpowiedź brzmi: to zależy od prędkości. Przy niskich, miejskich prędkościach (do 50-60 km/h) otwarte okna mają niewielki wpływ na aerodynamikę, a koszt energetyczny uruchomienia sprężarki klimatyzacji jest relatywnie wysoki. W takich warunkach uchylenie szyby jest bardziej ekonomiczne.

Sytuacja zmienia się diametralnie na trasie. Przy prędkościach autostradowych otwarte okna tworzą potężne zawirowania powietrza, które działają jak kotwica. Opór, jaki generują, jest znacznie większy niż obciążenie silnika pracującą klimatyzacją. Dlatego powyżej 70-80 km/h zamknięcie okien i włączenie klimatyzacji jest bardziej oszczędne.

Dieta odchudzająca dla twojego samochodu

Prawa fizyki są nieubłagane. Im większą masę trzeba wprawić w ruch i im częściej trzeba ją zatrzymywać i ponownie rozpędzać, tym więcej energii potrzeba. Każdy dodatkowy kilogram w samochodzie to dodatkowy, niepotrzebny wydatek energetyczny. Szacuje się, że każde dodatkowe 100 kg w samochodzie osobowym zwiększa zużycie paliwa średnio o 5-7% w cyklu miejskim.

Warto zrobić rachunek sumienia i zajrzeć do bagażnika. Czy na pewno potrzebujesz wozić ze sobą przez cały rok pięciolitrowy zapas zimowego płynu do spryskiwaczy, ciężką skrzynkę z narzędziami, których nigdy nie użyłeś, stare mapy czy zapomniane zakupy? Usunięcie z auta 50 kg zbędnego balastu to realna i odczuwalna oszczędność, która nie kosztuje absolutnie nic.

Serce maszyny

Nasz biegacz może mieć idealne buty i opływowy strój, ale jeśli jego organizm jest osłabiony, nie pobiegnie wydajnie. Podobnie jest z silnikiem – sercem naszego samochodu. Zaniedbania serwisowe to prosta droga do wyższego spalania.

Olej, czyli krew w żyłach silnika

Olej silnikowy ma za zadanie minimalizować tarcie między setkami ruchomych, metalowych części. Stary, przepracowany olej traci swoje właściwości smarne, a tarcie wewnętrzne w silniku rośnie. Równie ważna jest jego lepkość. Stosowanie oleju o lepkości zalecanej przez producenta jest kluczowe. Nowoczesne, tzw. oleje „lekkobieżne” (o niskiej lepkości) potrafią zmniejszyć zużycie paliwa o 1-3% w porównaniu do standardowych olejów, właśnie przez redukcję wewnętrznych oporów.

Przeczytaj też:  Jak przygotować samochód na długą trasę wakacyjną

Oddech i czystość

Silnik do spalenia jednego litra benzyny potrzebuje niemal 10 000 litrów powietrza. Jeśli filtr powietrza jest brudny i zapchany, silnik musi pracować ciężej, by „zassać” potrzebną mu ilość tlenu. To jak próba biegania z zatkanym nosem. Regularna wymiana filtrów (powietrza, paliwa) oraz dbałość o układ zapłonowy (świece) to absolutna podstawa, by silnik pracował z nominalną wydajnością i nie marnował paliwa.

Niewidzialni złodzieje paliwa

Na koniec zostają drobni, ale sumujący się „pasożyci” – urządzenia, które czerpią energię z pracy silnika. Największym z nich jest wspomniana klimatyzacja, która potrafi zwiększyć spalanie od 0,5 do nawet 1,5 litra na 100 km. Warto też pamiętać, że niesprawny, wymagający serwisu układ będzie jeszcze mniej wydajny.

Kolejny aspekt to planowanie trasy. Nie chodzi o zmianę stylu jazdy, ale o sam wybór drogi. Czasem trasa krótsza o 2 kilometry, ale prowadząca przez centrum miasta z dziesiątkami świateł i korkami, będzie znacznie bardziej paliwożerna niż dłuższa o 2 kilometry obwodnica, którą przejedziemy płynnie. Krótkie, kilkukilometrowe trasy, na których silnik nie zdąży się w pełni rozgrzać, są również zabójcze dla ekonomii – zimna jednostka potrafi zużyć nawet dwukrotnie więcej paliwa niż po osiągnięciu temperatury roboczej.

Nie trzeba stawać się mistrzem ecodrivingu, by płacić mniej przy dystrybutorze. Wystarczy zdjąć ze swojego samochodu te wszystkie małe, niewidzialne ciężary – zadbać o ciśnienie w oponach, pozbyć się zbędnego balastu i nie wozić na dachu spadochronu. Suma tych drobnych, technicznych usprawnień może przynieść oszczędności rzędu 10-15%, a to wszystko bez jednej zmiany w naszych przyzwyczajeniach za kierownicą. Czasem największe zmiany zaczynają się nie od nas, a od otoczenia, które sobie stwarzamy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Musisz przeczytać